Święta Bożego Narodzenia to przede wszystkim rodzinne spotkanie przy stole oraz wspólne radowanie się w spokojnej atmosferze. Jednak rzeczą, bez której nie wyobrażamy sobie obecnie świąt są prezenty. Każdy wyczekuje chwili, kiedy pojawią się one pod choinką i będzie można cieszyć się z wymarzonych zabawek. Jak to zwykle w życiu bywa, pierwszy prezent zawsze wspomina się przez długi czas. A było to tak?
Świąteczny nastrój i rodzinna atmosfera
Zima tamtego roku była sroga, śnieg padał z nieba wprost na zmarznięte ulice, a wiatr świstał przenikliwie, tworząc aurę delikatnej grozy. Jednak w domu było ciepło i przyjemnie. Rodzina siadała do stołu, w kominku paliła się świeża porcja drewna, które roztaczało niesamowity aromat na cały pokój. Różnobarwne lampki jarzyły się na niedawno udekorowanej choince. Do dziś nie wiem, jakim cudem pamiętam tak wiele - byłem w końcu wtedy tylko małym szkrabem. Cały wieczór przebiegł w atmosferze gwaru, licznych rozmów i kolęd śpiewanych przez domowników. Ale najlepsze miało dopiero nadejść.
Radosny poranek
Wyczerpujący wieczór spowodował, że wszyscy dosyć szybko położyli się do swoich łóżek. Oczywiście wszystkie dzieci, które słyszały już legendy o Świętym Mikołaju, postanowiły spróbować doczekać do rana i zobaczyć na własne oczy starca zostawiającego podarki pod choinką. Sen zmorzył nas jednak niesamowicie szybko i wkrótce spaliśmy jak zabici. Okazało się, że w nocy Mikołaj nie próżnował i nad ranem nasze oczy ucieszył widok różnokolorowych pudełek i torebek znajdujących się pod świątecznym drzewkiem. Takim chwilom zawsze towarzyszy nieopisana radość.
Pamiątka do końca życia
Pomimo tego byliśmy trochę smutni, że nie udało nam się spotkać osobiście naszego darczyńcy. Jednak to, co odkryliśmy później, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania - w ostrym zakończeniu starych drzwi znaleźliśmy strzępek czerwonego materiału. Nikt nie miał wątpliwości, że oto mamy ostateczny dowód - pierwszy prezent od samego Świętego Mikołaja!